Strony

niedziela, 21 czerwca 2015

DiorShow Extase

Cześć dziewczyny! Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją tuszu od Christian Dior - DiorShow Extase, czyli maskara zwiększająca objętość i pogrubiająca.



Czy Wy tak jak ja macie dość drogeryjnych maskar, które kruszą się, znikają po 3-godzinach i robią z Naszymi rzęsami "pajęcze nóżki"?  Testowałam przeróżne tusze z drogeryjnych półek i ciężko było mi znaleźć ten odpowiedni i jedyny. W końcu pomyślałam sobie, że wypróbuję ten z droższej półki. Postawiłam na Dior albo Chanel, a z racji tego, że był to zakup spontaniczny; zazwyczaj przed zakupem jakiegoś kosmetyku czytam multum recenzji, opinii, porównuje produkty itd (Wy też tak macie?); mój wybór padł na Dior zachęcona przez Panią ekspedientkę z Dogulas, która zachwycała się tym tuszem.



Na początku moja przygoda z tuszem Dior zaczynała się fatalnie. Byłam zła na siebie, że wydałam pieniądze w błoto, że mogłam nie być w gorącej wodzie kąpana i jednak przeczytać opinie... A wszystko dlatego, że przy pierwszej aplikacji maskara zawiodła mnie na całej linii - okropnie posklejane rzęsy i ten nadmiar tuszu wylewający się bokami... Przeczytałam opinie i nikt nie miał takiego problemu, pomyślałam, że może jakiś przeterminowany, zepsuty? No cóż, nie poddałam się próbowałam z nim walczyć, ale na marne. Odłożyłam go i powróciłam do niego ponownie po miesiącu i używam go do tej pory - cud :P! Ten sam tusz, który był dla mnie beznadziejny jest dla mnie aktualnie numerem jeden.


Produkt: tusz Christian Dior (DiorShow Extase) - pogrubiający i zwiększający objętość

Cena: 155zł

Plusy:
- kolor tuszu,
- trwałość - nie wymaga poprawek w ciągu dnia,
- pogrubia rzęsy,
- wydłuża rzęsy,
- nie skleja,
- nie odbija się na powiece,
- nie kruszy,
- nie robi "owadzich nóżek"
- wystarczy jedna warstwa na dobry efekt,
- łatwa aplikacja


Minusy:
- wysycha po ok. 2-3 miesiącach,
- ciężko go domyć,
- pierwsze dni używania - wydobywa się nadmiar tuszu, skleja rzęsy


A tak prezentuje się na moich rzęsach :



















środa, 4 marca 2015

NYX Soft Matte Lip Cream

Witajcie! Przepraszam za moją długą nieobecność spowodowaną brakiem czasu, ale wracam do Was z nowościami i systematyczną pracą nad blogiem i notkami ! :)

NYX Soft Matte Lip Cream, czyli matowa szminka w kremie - wydaje się, że jest hitem nie tylko w mojej kosmetyczce. Pierwszą matową szminkę tej firmy zakupiłam w stacjonarnym sklepie Dogulas za ok. 30zł, po 2 miesiącach użytkowania zachęciłam się kolejną w innym kolorze (obecnie posiadam Addis Ababa 07 oraz Antwerp 05). Uwielbiam je! Za zapach (porównywalny do Creme Brulee), konsystencje, wybór kolorów, cenę i jakość. Aplikator dokładnie rozprowadza kremową konsystencje.
Ale produkty tak wysoko zachwalane niestety mają swoje minusy...

Należę do grona osób, które nie mają problemu z przesuszonymi ustami, niestety w moim przypadku po ok. 10 minutach mat bardzo wysusza moje usta i podkreśla wszystkie możliwe skórki, co wygląda bardzo niesmacznie. Na szczęście znalazłam na to sposób - peeling + maść z witaminą A przed aplikacją. Drugą wadą nad którą ubolewam jest zbyt szybkie i nierównomierne ścieranie się produktu zostając na samym brzegu ust (robiąc śmieszne kontury), więc trzeba się mieć na baczności! Ale mimo to, dalej są dla mnie numerem jeden :)!




Podsumowanie :

Produkt: NYX Soft Matte Lip Cream

Cena: ok. 30zł (Douglas)

Dostępność: stacjonarnie w Douglas, sklepy internetowe


Plusy: 
- kremowa konsystencja,
- idealne krycie,
- intensywność koloru,
- zapach (Creme Brulee),
- wygodne opakowanie,
- cena,
- brak wyczuwalności "czegoś" na ustach

Minusy:
- w moim przypadku wysusza usta i podkreśla suche skórki,
- nierównomierne ścieranie,
- kolory bardziej intensywne (np nr 07) wymagają dokładności w aplikacji



A tak prezentują się na ustach :

*Addis Ababa SMLC07*




*Antwerp SMLC05*


A Wy macie już swoje maty Nyx'owe w posiadaniu? 
Ja poluję na matową czerwień.



poniedziałek, 10 listopada 2014

Summer or Autumn

Za oknem mamy piękną, złotą jesień. Kto by się spodziewał, że w listopadzie będzie można chodzić w samym swetrze, jeździć na rolkach czy też na rowerze? Fajnie, że możemy się jeszcze nacieszyć słonecznym blaskiem, bo ja niestety za zimą nie przepadam.

W dzisiejszym poście chcę Wam przedstawić lakiery z kolekcji Summer 2014 By Essie. Zakupiłam je w październiku w Tk Maxx i szczerze mówiąc nie zwróciłam uwagi na napis "summer" bo dla mnie idealnie pasują na jesienną aurę - dlatego tytuł posta brzmi "Summer or Autumn". 
Uwielbiam lakiery od Essie, naprawdę są warte swojej ceny (często na przecenie w Super-Pharm za ok. 25zł). A jeśli miałabym rozwinąć swoją opinie DLACZEGO to.. 

- bardzo szybko schną
- szeroki pędzel, co ułatwia nam malowanie
- nie zalewa skórek 
- nie smuży
- lakier trzyma się przynajmniej tydzień
- wystarczy jedna warstwa

Nazwy lakierów : zieleń - ruffles & feathers, róż - haute in the heat, pomarańcz - roarrrrange.
Moim ulubieńcem zdecydowanie jest roarrrrange.





A czy Wy macie swoje ulubione lakiery Essie? :)



niedziela, 9 listopada 2014

The First

Nie ma co się rozpisywać, moje trzecie podejście w blogowaniu na blogspocie. 

Tym razem musi się udać :) !