Strony

piątek, 24 lipca 2015

Vichy Dermablend

O bohaterze dzisiejszego postu słyszała na pewno każda z Was, a mianowicie Vichy Dermablend - fluid korygujący z trwałością do 16h. Jaka jest moja opinia na temat tego fluidu, jak sprawdził się u mnie? Zapraszam do lektury :)




Miałam przyjemność przetestować ten produkt zakupiony za granicą, po jednorazowym użytku wywołał u mnie wielkie WOW i postanowiłam, że będzie to mój MUST HAVE. Super krycie, trwałość, brak wyczuwalności na twarzy.. czego chcieć więcej? Niestety koszmar zaczął się po zakupie własnego podkładu. Po odkręceniu nowego opakowania pierwsze co mi się nie spodobało, to zbyt ciemny kolor i zapach, mimo, że wcześniej testowałam ten sam podkład w tym samym kolorze, czyli 15 Opal. Z niedowierzania musiałam porównać nowy podkład który zakupiłam w Polsce do tego zakupionego za granicą i rzeczywiście kolor się różnił. Gdyby tylko na tym się skończyło, nie byłoby tragedii.




Jak już wcześniej wspomniałam podkład po nałożeniu jest idealny, zero masek, brak wyczuwalności, super idealne krycie , niestety tak jest tylko do godziny, góra dwóch. Po tym czasie fluid z twarzy po prostu zjeżdża (zwłaszcza w strefie T) zostawiając plamy, waży się i te podkreślone suche skórki... Niezależnie od tego jaki krem wcześniej nałożę, czy nałożę placami, czy pędzlem, czy może mniej lub więcej, a już w ogóle próbowałam z różnymi pudrami go łączyć - beznadziejny efekt jest mimo wszystko. Zastanawiam się czy reguła zakupu proszku do prania za granicą działa też w kosmetykach? Czy po prostu trafiłam na jakiś wadliwy, przeterminowany?




Cena produktu jest dość wysoka, ja na szczęście trafiłam na przecenę w SuperPharm i zapłaciłam coś ok. 80zł.

Podsumowanie :

Produkt: podkład/ fluid Vichy Dermablend
Cena: ok. 90zł
Dostępność: przede wszystkim apteki, super-pharm.

Moim zdaniem ... idealny dla dziewczyn z cerą suchą, dla cery tłustej / mieszanej zdecydowanie nie polecam.

Plusy:
- krycie,
- nie zapycha skóry / porów,
- gęsty ( wystarczy mała ilość ),
- wydajny,


Minusy:
- cena,
- trwałość
- ściera się z twarzy,
- uboga kolorystka,
- podkreśla suche skórki.
- podkład ciemnieje (wersja polska),
- zapach - bardzo chemiczny (wersja polska)






Dziewczyny podzielcie się swoimi opiniami na temat tego produktu :) !





niedziela, 21 czerwca 2015

DiorShow Extase

Cześć dziewczyny! Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją tuszu od Christian Dior - DiorShow Extase, czyli maskara zwiększająca objętość i pogrubiająca.



Czy Wy tak jak ja macie dość drogeryjnych maskar, które kruszą się, znikają po 3-godzinach i robią z Naszymi rzęsami "pajęcze nóżki"?  Testowałam przeróżne tusze z drogeryjnych półek i ciężko było mi znaleźć ten odpowiedni i jedyny. W końcu pomyślałam sobie, że wypróbuję ten z droższej półki. Postawiłam na Dior albo Chanel, a z racji tego, że był to zakup spontaniczny; zazwyczaj przed zakupem jakiegoś kosmetyku czytam multum recenzji, opinii, porównuje produkty itd (Wy też tak macie?); mój wybór padł na Dior zachęcona przez Panią ekspedientkę z Dogulas, która zachwycała się tym tuszem.



Na początku moja przygoda z tuszem Dior zaczynała się fatalnie. Byłam zła na siebie, że wydałam pieniądze w błoto, że mogłam nie być w gorącej wodzie kąpana i jednak przeczytać opinie... A wszystko dlatego, że przy pierwszej aplikacji maskara zawiodła mnie na całej linii - okropnie posklejane rzęsy i ten nadmiar tuszu wylewający się bokami... Przeczytałam opinie i nikt nie miał takiego problemu, pomyślałam, że może jakiś przeterminowany, zepsuty? No cóż, nie poddałam się próbowałam z nim walczyć, ale na marne. Odłożyłam go i powróciłam do niego ponownie po miesiącu i używam go do tej pory - cud :P! Ten sam tusz, który był dla mnie beznadziejny jest dla mnie aktualnie numerem jeden.


Produkt: tusz Christian Dior (DiorShow Extase) - pogrubiający i zwiększający objętość

Cena: 155zł

Plusy:
- kolor tuszu,
- trwałość - nie wymaga poprawek w ciągu dnia,
- pogrubia rzęsy,
- wydłuża rzęsy,
- nie skleja,
- nie odbija się na powiece,
- nie kruszy,
- nie robi "owadzich nóżek"
- wystarczy jedna warstwa na dobry efekt,
- łatwa aplikacja


Minusy:
- wysycha po ok. 2-3 miesiącach,
- ciężko go domyć,
- pierwsze dni używania - wydobywa się nadmiar tuszu, skleja rzęsy


A tak prezentuje się na moich rzęsach :



















środa, 4 marca 2015

NYX Soft Matte Lip Cream

Witajcie! Przepraszam za moją długą nieobecność spowodowaną brakiem czasu, ale wracam do Was z nowościami i systematyczną pracą nad blogiem i notkami ! :)

NYX Soft Matte Lip Cream, czyli matowa szminka w kremie - wydaje się, że jest hitem nie tylko w mojej kosmetyczce. Pierwszą matową szminkę tej firmy zakupiłam w stacjonarnym sklepie Dogulas za ok. 30zł, po 2 miesiącach użytkowania zachęciłam się kolejną w innym kolorze (obecnie posiadam Addis Ababa 07 oraz Antwerp 05). Uwielbiam je! Za zapach (porównywalny do Creme Brulee), konsystencje, wybór kolorów, cenę i jakość. Aplikator dokładnie rozprowadza kremową konsystencje.
Ale produkty tak wysoko zachwalane niestety mają swoje minusy...

Należę do grona osób, które nie mają problemu z przesuszonymi ustami, niestety w moim przypadku po ok. 10 minutach mat bardzo wysusza moje usta i podkreśla wszystkie możliwe skórki, co wygląda bardzo niesmacznie. Na szczęście znalazłam na to sposób - peeling + maść z witaminą A przed aplikacją. Drugą wadą nad którą ubolewam jest zbyt szybkie i nierównomierne ścieranie się produktu zostając na samym brzegu ust (robiąc śmieszne kontury), więc trzeba się mieć na baczności! Ale mimo to, dalej są dla mnie numerem jeden :)!




Podsumowanie :

Produkt: NYX Soft Matte Lip Cream

Cena: ok. 30zł (Douglas)

Dostępność: stacjonarnie w Douglas, sklepy internetowe


Plusy: 
- kremowa konsystencja,
- idealne krycie,
- intensywność koloru,
- zapach (Creme Brulee),
- wygodne opakowanie,
- cena,
- brak wyczuwalności "czegoś" na ustach

Minusy:
- w moim przypadku wysusza usta i podkreśla suche skórki,
- nierównomierne ścieranie,
- kolory bardziej intensywne (np nr 07) wymagają dokładności w aplikacji



A tak prezentują się na ustach :

*Addis Ababa SMLC07*




*Antwerp SMLC05*


A Wy macie już swoje maty Nyx'owe w posiadaniu? 
Ja poluję na matową czerwień.



poniedziałek, 10 listopada 2014

Summer or Autumn

Za oknem mamy piękną, złotą jesień. Kto by się spodziewał, że w listopadzie będzie można chodzić w samym swetrze, jeździć na rolkach czy też na rowerze? Fajnie, że możemy się jeszcze nacieszyć słonecznym blaskiem, bo ja niestety za zimą nie przepadam.

W dzisiejszym poście chcę Wam przedstawić lakiery z kolekcji Summer 2014 By Essie. Zakupiłam je w październiku w Tk Maxx i szczerze mówiąc nie zwróciłam uwagi na napis "summer" bo dla mnie idealnie pasują na jesienną aurę - dlatego tytuł posta brzmi "Summer or Autumn". 
Uwielbiam lakiery od Essie, naprawdę są warte swojej ceny (często na przecenie w Super-Pharm za ok. 25zł). A jeśli miałabym rozwinąć swoją opinie DLACZEGO to.. 

- bardzo szybko schną
- szeroki pędzel, co ułatwia nam malowanie
- nie zalewa skórek 
- nie smuży
- lakier trzyma się przynajmniej tydzień
- wystarczy jedna warstwa

Nazwy lakierów : zieleń - ruffles & feathers, róż - haute in the heat, pomarańcz - roarrrrange.
Moim ulubieńcem zdecydowanie jest roarrrrange.





A czy Wy macie swoje ulubione lakiery Essie? :)



niedziela, 9 listopada 2014

The First

Nie ma co się rozpisywać, moje trzecie podejście w blogowaniu na blogspocie. 

Tym razem musi się udać :) !